wtorek, 28 stycznia 2014

[11] Drugs.

Obudził ją nieustający ból w obu rękach oraz brzucha. Niechętnie uchyliła powieki, jednakże po chwili szybko je zamknęła, jakby to miało pomóc w przezwyciężeniu cierpienia.
Obróciła się na plecy, wyciągając przed siebie obie ręce. Obie kończyny pokryte były sporą ilością fioletowo-brązowych plam, które przy delikatnym dotknięciu dawały o sobie znać.
Przyjęła pozycję embrionalną, chcąc uśmierzyć ból, wydobywający się spod okolic pępka oraz powyżej. Samotna łza spłynęła z jej policzka, skapując na rękę Louis'a, która cały czas znajdowała się pod jej głową. Uniosła jedną, posiniaczoną dłoń i ułożyła ją na dłoni mężczyzny śpiącego za nią. Zacisnęła palce, a on odruchowo, wciąż śpiąc, wykonał ten sam gest, niespokojnie się poruszając i zarzucając swoją ciężką rękę na nią, przez co cichutko pisnęła, a kolejne słone kropelki spłynęły po jej policzkach, rysując własne ścieżki i kończąc je na opalonym przedramieniu Tomlinson'a.
Czując wodę skapującą po jego ciele, otworzył szybko oczy, najpierw patrząc na sufit, z początku sądząc, że sąsiad zalał ich mieszkanie, jednak widząc, że biała powłoka nie ma ani jednej mokrej plamy, przeniósł swój wzrok na łkającą nastolatkę, która mocno zaciskała jego dłoń.
- Abbie... - szepnął, odgarniając blond włosy z jej twarzy - ...skarbie, co się dzieje?
- Boli - wyłkała, kuląc się jeszcze mocniej.
W Louis'ie pojawił się zalążek paniki. Jego oczy powiększyły się, po czym uniósł się na wolnym łokciu, wpatrując się z troską na cierpiącą Abigail. Wyplótł się z objęć osiemnastolatki, po czym wstał z łóżka, delikatnie chwytając ją za ramiona i ułożył na plecach. W jego niebieskie tęczówki od razu rzuciły się krwiaki, widniejące na jej ciele.
Kiedy chciał ją ucałować, ona gwałtownie uniosła swoje kolana, przyciskając je do brzucha. Louis rozejrzał się po pokoju, nie dostrzegając żadnej żywej duszy, więc samotnie pobiegł do kuchni, wstawiając wodę oraz wyciągając z szafki koło lodówki pojemnik z różnokolorowymi tabletkami. Nerwowo szperał po pudełku, klnąc pod nosem.
Włożył do czerwonego kubka saszetkę herbaty, po czym zalał ją wrzątkiem. Wziął tabletki oraz napój, po czym udał się w stronę sypialni, jednakże zatrzymał się w pół kroku, obserwując Niall'a, który klęczał na ziemi, trzymając w dłoni kuchenną gąbkę, a po jego lewej stronie stało wiadro z wodą zmieszaną z jakimś płynem, który otworzył pianę.
- Jeżeli mogę wiedzieć, to co ty robisz? - zagadał szatyn, obserwując poczynania niebieskookiego.
- Jak Harry z Zayn'em wrócą, musimy z tobą porozmawiać.
- Gdzie Cher?
- W łazience.
Pokiwał głową, po czym wkroczył do sypialni, obserwując zwijającą się Abbie. Usiadł na krawędzi łóżka, zachęcając ją do podniesienia się. Kiedy wykonała ów czynność, włożył do jej ręki lek przeciwbólowy, a kubek z herbatą ustawił na stoliku nocnym. Pobiegł do kuchni, chwytając butelkę wody mineralnej i podał ją nastolatce, która od razu połknęła tabletkę.
Ułożyła głowę na jego kolanach, mocno podkurczając nogi. Kilka łez spłynęło po jej policzkach, a Louis starł je, po czym nachylił się, składając pocałunek na jej głowie. Nawinął kilka kosmyków włosów na palec, zaczynając je skręcać, po czym wypuszczał, biorąc kolejne.
Trzask drzwi spowodował, że Louis delikatnie się wzdrygnął, nie zaprzestając swoich ruchów. Obserwował twarz dziewczyny, z której dało się wyczytać ból. Przymknęła swoje powieki, oddając się już po kilku minutach w krainę błogości. Położył ją wygodnie na poduszkach, po czym okrył ciepłą kołdrą i udał się do salonu, gdzie Horan wciąż klęczał, czyszcząc fragment dywanu. Na kanapie siedziała zdruzgotana Cher, a Harry objął ją, wtulając w swój twardy tors. Zayn przyglądał się Niall'owi, a po chwili zdecydował mu pomóc, przynosząc gumowe rękawiczki oraz drugą gąbkę.
-Usiądź - powiedział Harry, wyciągając swoje nogi.
-Kto wczoraj użył broni? - zapytał Louis, siadając na fotelu, podkurczając nogi, krzyżując je.
Zauważył przerażenie w oczach Cheryl, która schowała swoją twarz w koszulce Styles'a i zaczęła cicho łkać, przez co dwudziestojednolatek pogłaskał ją po głowie, szepcząc coś do ucha.
Horan z Malik'iem usiedli na kanapie, wpatrując się w zdezorientowanego Louis'a, który swoim wzrokiem wymusił na nich wyjaśnienia. Mulat odetchnął ciężko, chcąc wypowiedzieć jakieś zdanie, lecz uprzedził go niebieskooki:
-Cheryl postrzeliła Liam'a.
Szatyn zakrztusił się powietrzem, a w tym samym czasie nastolatka zaczęła głośniej płakać. Z ciemności wyłoniła się skulona sylwetka Abbie, a kiedy Louis na nią spojrzał, wiedział, że z jej wyjścia z łóżka nie wyniknie nic dobrego.
-Dlaczego Cher? - szepnęła, lecz po chwili uniosła głos - Dlaczego do niego kurwa strzeliłaś?! Narażasz się przeze ...
Huk spowodowany opadnięciem jej ciała na podłogę, spowodował gwałtowne uniesienie się Louis'a z miejsca. Padł przy niej na kolana, klepiąc ją delikatnie po policzku i próbując ocucić.
Po kilku sekundach otworzyła swoje oczy, zaczynając przeraźliwie krzyczeć. Jej źrenice nienaturalnie się powiększyły, zakrywając całkowicie tęczówkę. Strach wszystkich obecnych był nie do opisania.
Dwudziestodwulatek wziął się w garść i przycisnął ją do swojego torsu, kiedy ona wbijała swoje długie paznokcie w jego ramiona. Zjeżdżała nimi w dół, zostawiając niezbyt mocno czerwone ślady, które byłyby widoczne, kiedy szatyn zdjąłby swój t-shirt.
Nagle wszystko umilkło. Cisza ogarnęła całe mieszkanie. Źrenice Abigail powracały do normalnych rozmiarów, delikatnie czerwieniąc się od nadmiaru łez. Oczy stały się opuchnięte.

Po kilku minutach każdy zajął swoje miejsce wokół drewnianego stolika. Abbie tępo wpatrywała się w okno, znajdujące się tuż przed nią. W pięści miała zaciśniętą koszulkę Louis'a, zaś z kolei on oparł swój policzek o jej głowę, jedną ręką obejmując ją w pasie, a drugą głaszcząc ją po łydce oraz udzie.
-Jak on się czuje? - zapytała Cher, pociągając nosem i mocniej ściskając ogromną dłoń Harr'ego.
-Nie stracił dużo krwi, jednak też niemało. Dochodzi do siebie - odpowiedział Zayn.
W noc zdarzenia grupa osób od brudnej roboty zabrała nieprzytomne ciało Liam'a do jakiegoś lekarza poza miastem. Siedzieli z nim, dopóki się nie wybudził, a rankiem przyjechał do niego Harry z mulatem. Szantażowali go, a on będąc w szoku, zgodził się na ich warunki.
Mimo tego wszystkiego, mieli się czego bać. On zawsze mógł nie dotrzymać obietnicy, zastawiając na nich pułapkę.
-Cher będzie musiała wyjechać - powiedział Niall, wlepiając swój wzrok w zdezorientowanego Harr'ego.
-Ale...
-Jadę z nią - oznajmiła szeptem Abbie, odrywając się delikatnie od rozgrzanego ciała Louis'a.
-Abbie, tobie nic nie grozi - powiedziała łkająca szatynka, poprawiając swoją siedzącą pozycję.
-Nie pozwolę ci nigdzie wyjechać beze mnie - warknęła, nie spuszczając wzroku z okna.

Kilka dni później...
Mimo wszystkich wydarzeń, imprezę sylwestrową postanowili spędzić na domówce, na którą zaprosił ich stary znajomy Styles'a, Ed Sheeran. Rudowłosemu mężczyźnie, pasjonującego się muzyką brakowało towarzystwa Harr'ego oraz jego znajomych, przez co wpadł na pomysł, że zorganizowanie imprezy będzie dobrym sposobem na odnowienie kontaktów.
Cheryl weszła do wspólnej sypialni, mając na sobie kremowy kombinezon, wyglądający jak połączenie short'ów oraz eleganckiej koszuli bez rękawów ani ramiączek. Materiał opinał się na jej biuście, a na środku przyszyty był prześwitujący materiał, kończący się cekinowym kołnierzykiem. Pomimo chłodu panującego na dworze nie założyła żadnych rajstop. Bose stopy wsunęła w szpilki tego samego koloru co strój.
Harry w granatowej koszuli oraz matowej marynarce i tego samego koloru zwężanych spodniach wszedł do pomieszczenia, przeskakując z nogi na nogę, by założyć swoje nowe białe, trampki. W kieszonkę od górnej części garnituru wsunęła mu białą chusteczkę. Ucałowała jego rumiany policzek, po czym chwyciła czarną kopertówkę, pakując do środka woreczki z białymi tabletkami.
-Sprzedaj jak najwięcej. Pytaj przy toalecie. Ludzie będą chętni - uśmiechnął się, obejmując ją w tali i dociskając swoje biodra do jej pośladków - Będą wolne sypialnie. Nie wytrzymam całego wieczora, piękności.
Perliście się zaśmiała, odwracając się i ściskając jego pośladki w swoich szczupłych dłoniach. Jej własna definicja szczęścia - on. Kiedy oddaliła się od niego, jeszcze raz poprawiła wystający materiał zza kieszonki, po czym splatając ich palce, wyszli z pomieszczenia, kierując się do salonu, gdzie czekali już chłopcy.
Louis dopiął ostatni guzik swojej białej koszuli, która materiał miała zbliżony do satyny. Wsunął czarny pasek w szlufki swoich ciemnogranatowych spodni, po czym zapiął go i ściągnął z wieszaka, tego samego koloru marynarkę, wygładzając ją. Spryskał się ulubionymi perfumami, po czym poprawił swoją nienaganną fryzurę, postawioną do góry na żel. Przejechał dłonią po brodzie, stwierdzając, że jest dokładnie ogolony. Wyszczerzył usta w uśmiechu, po czym wesoły, jak nigdy, opuścił łazienkę, wpadając na Abigail, ubraną w idealnie dopasowaną czarną sukienkę na cienkich ramiączkach. Jej strój wyglądał, jakby składał się z trzech części. Górna warstwa wyglądała jak marszczony biustonosz, mający na środku trzy perełki ustawione pionowo. Środkowa część była jak gorset, który od środku piersi do linii pasa miał prześwitujący materiał, przyozdobiony trzema kokardami od żeber wzdłuż brzucha i kończąc się na kościach po drugiej stronie. Dół to była miniówka, sięgająca do powyżej połowy uda.
Na ramiona narzucony miała cienki sweterek. Jej grzywka została spleciona w warkocza na boku, dopierając do tego dłuższe pasma włosów, jednak od początku szyi były rozpuszczone. Wszystko uzupełniał czerwony kwiat, wpięty w warkocza.
Ostry makijaż dodawał jej seksapilu i dużo więcej kobiecości. Louis'owi opadła szczęka, przez co Abbie przejechała po jego brodzie subtelnie palcem, podciągając ją do góry.
-Wyglądasz cholernie atrakcyjnie - powiedział, na co spuściła głowę, zagryzając dolną wargę - Będę musiał cię dzisiaj pilnować.
-Gotowi? - zarzucił Horan, drapiąc się po karku, po czym zagryzł wargę, chowając za zębami kolczyk.
Wszyscy pokiwali głowami, po czym zarzucili kurtki i płaszcze, udając się do taksówek, czekających na zewnątrz.

Szukając kogokolwiek znajomego, Abigail przechadzała się wzdłuż tańczących ludzi, po czym ktoś szarpnął ją za rękę. Odwróciła się, po czym dostrzegła dziewczynę z mocno roztrzepanymi włosami oraz rozmazanym makijażem. Wyglądała, jakby przed chwilą uprawiała gorący seks.
-Wiesz, kto ma dzisiaj towar? - zapytała, wyginając usta w obrzydliwym uśmiechu.
-Co? - odpowiedziała niekulturalnie.
-Jesteś laską Tomlinson'a i takich rzeczy nie wiesz? Będziesz kolejną dziwką do wykorzystania.
Udała się w stronę toalet, których, swoją drogą, było dość dużo. Zignorowała jej słowa, chociaż mocno ją to zabolało. Ukłucie w sercu nie chciało szybko jej opuścić.
Czy w tym domu na pewno mieszka jeden, dwudziestoparoletni mężczyzna?
-Ile masz? - usłyszała znajomy szept, przez co wychyliła delikatnie zza ściany, szukając źródła głosu.
-Dziesięć funtów.
Dostrzegając Campell, ruszyła w jej stronę, przez co nastolatka wręczyła szybko jakiemuś chłopakowi woreczek z białymi tabletkami, popychając go w stronę męskiej toalety.
-Co ty robisz? - warknęła na nią, szarpiąc za ramię.
-Abbie, puść - powiedziała, wyrywając się - Zarabiam.
-Sprzedając narkotyki?!
-Myślisz, że tylko ja to tutaj robię? - zaśmiała się, pędząc w swoich szpilkach na zewnątrz, przeciskając się przez kolejne tłumy.
Pobiegła zaraz za nią, dostrzegając w tłumie Harr'ego, który wyciągnął kilka małych torebeczek z koszeni spodni. Dziewczynie, stojącej naprzeciw niego oczy się zaświeciły jak dwie lampeczki.
-Trzydzieści funtów za to, a za to po pięć - oznajmił, wskazując palcem na uzależniające świństwo.
Na oko starsza od niego kobieta wcisnęła mu plik banknotów w dłoń, zabierając ówcześnie z niej narkotyki. Pognała do wyjścia, a on zadowolony zagryzł wargę, licząc kolejno pieniądze.
-Ty sukinsynie - syknęła, uderzając go w twarz z otwartej dłoni.
Harry niebezpiecznie się zachwiał, lecz przytrzymał się ściany budynku, dziwacznie poruszając szczęką, próbując pozbyć się niekomfortowego uczucia.
-Oszalałaś?! - krzyknął, łapiąc ją za nadgarstki, kiedy kolejny raz próbowała go uderzyć.
-Jesteś popieprzony! Jak możesz wciągać w to gówno moją przyjaciółkę?! - szarpała się, nieskutecznie próbując się uwolnić.
-Abbie! Zarabiamy, żeby móc wyjechać! Rozumiesz? - szepnął jej do ucha, przyciągając ją do swojego ciała.
-Dlaczego ja nie mogę robić tego za nią? - powstrzymywała łzy, chcąc nie rozmazywać makijażu, nad którym siedziała sporo czasu.
Odciągnął ją na bok, chowając się za kilkoma potężnymi drzewami, wyciągając ze spodni kilka torebeczek i chwytając jej kopertówkę, ukrył w środku wszystkie środki odurzające.
-Idź pod grill. Siedzi tam grupka spitych nastolatków. Powiedz, że masz towar. Kokę masz w woreczku z literką 'c', a Ecstasy z 'e'. Tabletki po cztery funty, proszek dwie stówy za torebkę - spojrzał na nią, oczekując potwierdzenia.
Potaknęła, szybko oddalając się. Poprawiła swoje włosy i widząc z dala pijanych rówieśników, niepewnie podeszła do nich, rozglądając się dookoła. Jednej z nich, chłopak z tunelami w uszach oraz czarnych włosach, wyjął fajkę z ust, po czym uniósł swoją brew, odgarniając długą grzywkę z oczu. Emos? 
-Mam ... towar - zająknęła się, a widząc świeczki w oczach, jak przypuszczała, lidera, nabrała trochę pewności siebie.
-Co masz? - zapytał zachrypniętym głosem, uwolniwszy szarawy dym z ust.
Wyjęła z torebki dwa woreczki z różnymi literkami, ukazując je nastolatkowi. Podniósł się z miejsca, wyciągając ze skórzanej kurtki plik banknotów. Odliczył kilka, lecz przestał, bo wiedział, że stawki się zmieniły. Zadeptał filtr od papierosa, po czym zagryzł dolną wargę, spoglądając ponad blondynkę.
-Ile? - zapytał z oschłością.
-Ecstasy po cztery, kokaina dwieście - spuściła wzrok, kurczowo trzymając narkotyki w dłoni.
-Dziesięć tabletek, trzy torebki koki.
Wytrzeszczyła oczy, wyciągając jedno opakowanie białych pigułek oraz trzy z proszkiem. W głosie dodała sobie wszystkie kwoty, a sumę wypowiedziała szeptem:
-Sześćset czterdzieści.
Wręczył jej nierówno, a gdy wyciągnęła swój portfel, by wydać resztę, on zaśmiał się cicho, odbierając szkodliwe substancje od niej.
-Reszty nie trzeba.
Pokiwała głową, po czym szybko oddaliła się, szukając wzrokiem Harr'ego. Niestety... nie wszystko poszło po jej myśli.
Znajomy zapach perfum doszedł do jej nozdrzy, przez co serce znalazło się w gardle. Przełknęła ślinę, słysząc bicie najważniejszego mięśnia w swoim organizmie. Podniosła nieśmiały wzrok na do bólu straszne oczy Tomlinson'a, które buchały piorunami.
-Co ty, kurwa, przed chwilą, zrobiłaś?

poniedziałek, 20 stycznia 2014

[10] Crime.

Złapała kurczowo dłoń Cher, wchodząc z nią do ekskluzywnego klubu, do którego panowie postanowili je zabrać tamtego wieczora. Godzina wskazywała grubo po dziesiątej wieczorem, jednakże przed wejściem wciąż utworzona była kolejka z około setki osób.
Chciała przeczesać swoje włosy dłonią, jednakże przypomniała sobie o fryzurze, która z lekka jej to uniemożliwiała. Po prawej stronie głowy, tuż przy nasadzie, wykonane miała dwa warkocze, a reszta długich pasm została zaczesana na przeciwną stronę.
Różowa, cienki materiał ukazywał jej czarny, koronkowy stanik znajdujący się tuż pod nią. Koszula została delikatnie wpuszczona w skórzane shorty z wyższym stanem. Na stopach znajdowały się zamszowe, piętnastocentymetrowe obcasy na wyjątkowo cienkiej szpilce. Z początku Abbie miała dość chwiejne ruchy, jednakże wypicie jednego shot'a przed wyjściem z mieszkania dodało jej trochę otuchy.
-Nie sądziłam, że mają aż tak wyrachowany gust co do klubów - wypowiedziała wprost do jej ucha Cher, przekrzykując jednocześnie głośną muzykę.
Pokiwała twierdząco głową, niepewnie rozglądając się po barze. Westchnęła, widząc jak Harry chwyta jej przyjaciółkę w pasie i zmierza wprost do baru.
Abigail potarła swoje nagie ramiona, chude ramiona, po czym spojrzała w górę, odnajdując niebieskie oczy Louis'a. Pomimo wysokich butów, i tak była niższa od niego.
Wskazał ręką na stolik w rogu sali, po czym zarzucił swoją rękę na jej ramię, zmuszając ją, by skierowała się w tamtą stronę. Za nimi podążali Niall oraz Zayn, którzy po wypiciu dwóch kieliszków z wódką, zdjęli swoje marynarki i uderzyli na parkiet, wyciągając do tańca kuso ubrane blondynki.
Abbie zdecydowała się na wypicie lampki wina, które stało na prostokątnym stoliku. Chwyciła ją w swoje smukłe palce i upiła łyk czerwonej cieczy, która dała ukojenie jej kubkom smakowym.
Spuściła wzrok na swoje czarne paznokcie u rąk, po czym odłożyła naczynie z winem, nerwowo bawiąc się palcami, jednakże zrezygnowała z tej czynności, gdyż musowo chciała zakryć swoje ciało. Skrzyżowała ręce, zasłaniając tym trochę piersi oraz brzuch. Nienawidziła czuć na sobie spojrzenia obcych mężczyzn. Wcześniej nie zwracała na to uwagi, ponieważ ubierała się... normalnie, przeciętnie. Teraz połowa jej ciała była odkryta, przez co przyciągała wzrok sfrustrowanych seksualnie osobników płci przeciwnej, którzy szukali pocieszenia na jedną noc.
-Zatańczymy? - szepnął do jej ucha Louis, przez co wzdrygnęła się.
Przeniosła na niego swój przestraszony wzrok i przytaknęła. Wstał jako pierwszy, wyciągając w jej stronę dłoń, którą pochwyciła i podniosłą się z jego pomocą.
Tomlinson szedł tyłem do wszystkich tańczących osób, wciąż nie puszczając gładkiej dłoni nastolatki. Położył ją na swoim ramieniu, po czym swoje ręce usadowił na jej kościstych biodrach. Przysunął ją bliżej siebie, zmuszając do wykonania jakiegokolwiek roku. Starała się ponętnie poruszać swoim ciałem w rytm muzyki, tym samym podniecając mężczyznę stojącego na przeciw niej.
Skupiła na sobie wzrok kilkunastu innych mężczyzn, jednakże widząc gromiący wzrok Louis'a, od razu zajmowali się tańcem ze swoimi partnerkami bądź wlewaniem w siebie alkoholu.

Po półgodzinnym tańcu oboje w wyśmienitych humorach udali się do baru, od którego w tym samym czasie oddalał się Harry, który pędził w stronę swoich przyjaciół, zostawiając rozweseloną Cheryl przy barze. Nastolatka momentalnie zaprosiła Louis'a do tańca, nie dając mu szans na odmowę.
Abbie zamówiła drinka oraz kilka shot'ów. Mniejsze trunki opróżniła w zaskakująco szybkim tempie, natomiast słodkimi, pomieszanymi alkoholami delektowała się, wpatrując w istną orgię, która działa się na parkiecie.
-Witaj, Abgail - gwałtownie się obróciła, o mały włos nie spadając z miękkiego stołka barowego.
Intensywnie orzechowe spojrzenie świdrowało w jej ciele dziurę. Muskularne ramiona okryte były białym t-shirt'em, na który narzucił czarną skórę. Nogi opinały równie ciemne spodnie z lekko obniżonym krokiem. Całość dopełniały białe supry.
Zsunął z ramion kurtkę, ukazując swoje ramiona pokryte tatuażami. Abigail zaparło dech w piersiach widząc po raz kolejny ilość przeważająco czarnych napisów oraz rysunków.
-Czego chcesz? - zapytała, zachowując surowość w głosie.
-Porozmawiać.
-Nie mamy o czym - warknęła, dokańczając swojego drinka.
-Dlaczego nie pozwalasz zbliżyć mi się do ciebie? - zapytał, wlewając w siebie whisky.
-Prawie pobiłeś niewinnego chłopaka na moich oczach! Czy to...
-Sądzisz, że Louis nigdy tego nie zrobił? - gula stanęła jej w gardle, a przed oczami pojawił się widok dyszącego ze zmęczenia szatyna, który miał krew na swoich dłoniach oraz posiniaczone kostki, a koło jego stóp leżał zwijający się z bólu człowiek, bądź może nawet martwy - Mylisz się.
Potrząsnęła głową, chcąc wyrzuć okropne myśli ze swojej głowy, jednakże wciąż uniemożliwiała jej to obecność Liam'a, który siedział tuż przy niej. Zacisnęła usta, pomalowane malinowym błyszczykiem, w wąską linię, po czym oparła głowę na skrzyżowanych rękach, które znajdowały się na marmurowym blacie.
Westchnęła, kiedy usłyszała przesuwanie się szkła po barze. Uniosła głowę, a widząc przed sobą szklankę z kolorowym alkoholem, wzięła słomkę i wsadziła ją do naczynia, zaciągając się gorzkawym trunkiem.
-Chcę ci coś zaproponować - powiedział, mierząc ją swoimi błyszczącymi oczami z delikatnie powiększonymi źrenicami.
-Nic mnie dzisiaj chyba nie zaskoczy - szepnęła sama do siebie, po czym przeniosła na niego wzrok, każąc mu jednocześnie kontynuować.
-Jeżeli wyjdziesz stąd, teraz, ze mną... - przystopował, widząc jej niepewne spojrzenie - ...obiecuję, że tego nie pożałujesz.
Co robić, co robić, co robić? Kiedy Abbie potrzebowała, czasem straszliwie uporczywego, głosiku, który był jej podświadomością, zabrakło go. Ujawniał się w najmniej oczekiwanych momentach, kiedy był zbędny.
Wytrzeszczyła oczy, nie rozumiejąc znaczenia jego słów. Zaczęła wszystko analizować, począwszy od ich spotkania. Wtedy powstał jakiś zalążek zaufania. Mieli wspólne tematy rozmów, atmosfera nie była napięta. Wszystko zostało przerwane poprzez jedną wpadkę przed szkołą.
Polubiła Liam'a. Jednakże sympatia do niego zanikała wraz z zakazem Louis'a, który bez żadnych wyjaśnień zabronił jej spotkań z dwudziestolatkiem.
-Jeżeli się zgodzę, co się stanie? - zapytała, spoglądając na półkę z alkoholem, która znajdowała się przed nią.
-Udowodnię ci, że Louis nie jest ciebie wart.
Iść, nie iść, iść, nie iść. Nie wiedziała, co robić. Jednym chlustem dopiła resztę napoju, po czym chwyciła swoją torebkę i kiwnęła, że mogą iść. Uśmiech wkradł się na jego twarz, przez co chwycił ją za dłoń i pokierował do tylnego wyjścia, wchodząc za bar i witając się kiwnięciem głowy z kelnerką.
Czerwone drzwi otworzyły się z hukiem. Payne puścił ją przodem, obserwując jej ruchy. Uważał, że dzielnie trzymała się na obcasach przez dość... krótki wieczór. Obserwował ją cały czas, nawet na sekundę nie spuścił swojego wzroku z jej idealnego ciała.
Zamknął drzwi i splótł ich palce, ciągnąc ją w stronę czarnego Bentley'a. Otworzył przed nią tylne drzwiczki, a ona ze strachem zasiadła na miejscu. Bała się, ponieważ Liam pił alkohol i nie chciała, by prowadził, jednakże dostrzegła niezbyt młodego mężczyznę za kierownicą, więc odetchnęła z ulgą.
-Musisz wziąć trochę ubrań - powiedział dwudziestolatek, siadając na fotelu tuż obok niej.
Wymamrotała adres, na co szofer pokiwał głową i odpalił silnik, wyjeżdżając z parkingu i włączając się do ruchu drogowego.

Nie jedź. Widząc z oddali wieżowiec, naszły ją wątpliwości. Zaczęła uważać, że Liam jest nieobliczalny i że boi się go. Wówczas, gdy zatrzymali się pod klatką, ona wyszeptała przeprosiny i najszybciej jak tylko mogła, znalazła się w holu i wbiegła do windy, kierując się na odpowiednie piętro.
W ciasnym pomieszczeniu zdjęła swoje obcasy i na bosych stopach doszła do mieszkania. Przekręciła zamek w drzwiach i osunęła się wzdłuż drzwi, zamknąwszy je za sobą. Zasunęła niezbyt długi łańcuszek, nie fatygując się by przekręcić odpowiednie zamki.
Usłyszawszy walenie do drzwi, wzdrygnęła się, a oczy powiększyły się ze strachu. Odsunęła się od drewnianej płyty, chodząc na kolanach.
-Abbie! Otwieraj! - donośny głos szatyna wzbudził u niej lęk -Abigail!
Mężczyzna nacisnął na klamkę, przez co drzwi otworzyły się na tyle, ile pozwalał im splot metalowych okręgów. Jego oczy były w kolorze źrenic. Łzy napłynęły jej do oczu. Jeszcze przed chwilą chciałaś z nim pojechać do nie wiadomo gdzie!
Szybko uciekła do sypialni, z całych sił przesuwając jedno z łóżek do drzwi, klinując je jednocześnie. Wzięła krzesło, na którym stylizowała ją Cher i położyła na łożu, przytykając oparcie do klamki, przez co nawet nie drgnęła. Usiadła na ziemi, nerwowo szukając torebki, która leżała na ziemi. Wyjęła z niej telefon i wybrała numer do pierwszej osoby, która znajdowała się w ostatnio wybieranych numerach.
W tym samym czasie Liam mocował się z zamkiem, który mocno trzymał się drzwi i ściany. Kopnął w nie nogą, jednak nawet nie drgnęły, więc powtórzył tę czynności kilka razy. Z czasem zaczął pchać w nie ramionami, a do jego uszu dobiegał dźwięk kruszącej się ściany. Satysfakcjonujący uśmieszek pojawił się na jego twarzy.
Trzęsącymi rękami trzymała telefon przy uchu, nie rozłączając z się z Harry'm. Louis, który wypił najmniej alkoholu siedział za kierownicą pożyczonego samochodu, jednakże nie na długo, gdyż po chwili wysiadł, nie wyciągając kluczyka ze stacyjki pojazdu.
Zaraz za szatynem pobiegła dwójka jego przyjaciół, zostawiając w samochodzie przestraszoną Cher oraz Niall'a, który zajął się pojazdem. Nastolatka nie czekając długo wybiegła zaraz za trójką mężczyzn, przez co blondyn musiał szybko zamknąć pojazd i udać się za nią, by przypadkiem nie stała jej się jakaś krzywda.
Zamek został wyrwany ze ściany, przez co Liam wkroczył do mieszkania, będąc pełnym furii i rozglądając się w poszukiwaniu Abigail. Znajdując się przy drzwiach sypialni, szarpnął za klamkę, powodując jej lekkie drgnięcie. Mocował się z nią, przez co wypadła jedna śrubka, a krzesło zostało nadłamane, padając na miękkie łóżko.
Abbie pisnęła ze strachu, kuląc się w kącie, wciąż słuchając słów Harr'ego. W tle padały przekleństwa Louis'a na windę oraz, mimo wszystkiego, uspakajające słowa Zayn'a. Wszyscy modlili się, by zdążyli w odpowiednim momencie.
Łóżko zaczęło się odsuwać od drzwi, przez co osiemnastolatka wpadła w wewnętrzną histerię. Bała się. Potwornie się bała człowieka, który stał w odległości kilku metrów od niej.
-Już idę do ciebie, kochanie - zaśmiał się, przez co jej makijaż zaczął spływać wzdłuż jej policzków. Po kilkudziesięciu sekundach trudu, Payne dostał to, czego pragnął. Przez odpowiedni lufcik pomiędzy drzwiami a ścianą, wszedł do pomieszczenia, dysząc ze zmęczenia. Pot spływał po jego czole, a na twarzy widniał złowieszczy uśmieszek.
Dziewczyna przysunęła się mocniej do ściany, a on zbliżył się, kucając przy niej. Założył pasmo włosów za ucho, po czym zwrócił się w stronę drzwi, słysząc donośne, męskie krzyki. Ruszył w stronę wejścia, zasuwając je łóżkiem w przeciwną stronę, a na dodatek samotnie przesunął szafę, która wcale nie była na tyle lekka, na jaką wyglądała.
Szlochająca Abigail podkuliła nogi pod brodę, słysząc zdesperowane wołanie Louis'a. Nie zdążyła nic odpowiedzieć, ponieważ Liam zasłonił jej usta dłonią, podnosząc do pionu i rzucając na łóżko. To był moment, który musiała wykorzystać.
-Louis! Sypialnia! Pomocy! - zaraz po tym załkała, czując na sobie gromiący wzrok dwudziestolatka.
-Zamknij się! - warknął, siadając na niej okrakiem.
Z jej ust wciąż wydobywał się szloch, pomieszany z krzykiem i błaganiami o pomoc. Liam wiedział, że nie ma szans na ucieczkę, dlatego musiał to wykorzystać.
Złożył kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt, pocałunków na szyi Abbie, po czym zniżył się na obojczyki. Złapał kołnierzyk koszuli w obie dłonie, ciągnąc na zewnątrz, przez co guziki rozstrzelały się na boki.
Kolejnym celem mężczyzny były piersi dziewczyny, które osłaniał koronkowy biustonosz. Wysunął jedną z nich z miseczki, obdarowując ją subtelnymi całusami.
W tym czasie czwórka mężczyzn siłowała się z mocno zastawionymi drzwiami. Cher samotnie szukała... sama nie wiedziała czego. Jednakże gdy w kuchni, pod obrazem znalazła schowek, a w środku nim broń, wzięła ją i schowała za plecami, wcześniej odblokowawszy ją.
Szafa padła z hukiem na ziemię, odrywając Liam'a, od odpinania short'ów dziewczyny. Obejrzał się za siebie, a ona w tym czasie kopnęła go kolanem w krocze, przez co padł na nią, przygniatając ją swoim muskularnym ciałem. Łóżko osunęło się, a do pokoju wpadł jako pierwszy Zayn, rzucając się na młodszego barmana, odciągając go od bezbronnej dziewczyny.
Zaraz za nim wpadł Niall, który uderzył kolanem w brzuch szatyna, przez co tamten padł na kolana, kuląc się z bólu.
Louis rzucił się w stronę Abbie, która starała się ukryć swoje nagie piersi pod rękoma. Harry pomógł wytargać obolałego mężczyznę z pokoju, a on wyrwał się im, uderzając pięścią w nos Zayn'a, oraz powalając Niall'a na ziemię, ciosem w kark.
Wybiegł z mieszkania, a Styles chciał pomóc swoim przyjaciołom podnieść się do pionu. Wtedy rozległ się strzał, który spowodował poderwanie się pary, siedzącej w kącie łóżka oraz zszokowanie pozostałej trójki, znajdującej się w salonie.
Styles wraz z mulatem, któremu krwawił nos, wybiegł na korytarz i dostrzegł padające na ziemię ciało Payne'a, oraz stojącą przed nimi Cherul z wyprostowanymi rękoma. Podbiegł do niej i wyrwał z dłoni swojej partnerki broń, rzucając ją ostrożnie na ziemię. W szybkim tempie Niall zadzwonił bo jednego ze swoich znajomych od brudnej roboty i wraz z  Zayn'em zajął się wciąganiem bezwładnego ciała do mieszkania.
-Czy ja go zabiłam? - zapytała, łkając w granatową koszulę Harr'ego.
Nie odpowiedział. Nie wiedział, jaka była prawda. Widział niezbyt dużą plamę krwi na brązowych panelach, więc szybko zabrał mop oraz spirytus, chcąc szybko zmyć ślady zbrodni.

Louis kołysał się w przód i tył, trzymając w swoich ramionach trzęsącą się Abbie. W końcu wziął ją na ręce i skierował się do łazienki, sadzając ją na muszli klozetowej i napuścił ciepłej wody do wanny.
Zamknął drzwi na klucz, kilka razy upewniając się, że nikt nie będzie miał prawa wejść do środka. Abigail momentalnie skuliła się w rogu łazienki, obserwując bacznie mężczyznę. Bała się go i nie ukrywała tego. Była przerażona.
-Kochanie... - powiedział szeptem, zbliżając się do niej, przez co mocniej wtuliła się w ścianę - ...nic ci ze mną nie grozi. Abbie, musisz się wykąpać. Pomogę ci, dobrze?
Kończąc swoją wypowiedź, ona pokiwała twierdząco głową, a dolna warga niespodziewanie zatrzęsła się, przez co rozpłakała się, nie kontrolując własnych łez.
Louis'owi serce się krajało na jej widok. Zdjął jej spodenki oraz dolną część bielizny, wsadzając do ciepłej wody. Zmoczył jej włosy oraz resztę ciała. Ona wciąż łkała, jednakże łzy równoważyły się z kroplami wody, wydobywającej się z prysznica.
-Przepraszam - wyjąkała, patrząc się na Louis'a, który ze skupieniem mył jej ramiona - Nie wiem, dlaczego zgodziłam się z nim jechać. Później zrezygnowałam. On wszedł tu za mną. Przepraszam. Nie chciałam tego, Loulou.
Na zdrobnienie jego imienia, które było zarezerwowane tylko dla niej, sam uronił jedną łzę, wpatrując się w jej brudne oczy. Swoimi rękoma wyczyścił jej policzki, pozbywając się czarnych plam jakie pozostawił tusz oraz inne kosmetyki.
Zdjął koszulkę, którą miał na sobie i sięgnął po bokserki, które leżały na pralce. Wyjął z wanny dziewczynę, każąc jej stać i wytarł ją miękkim ręcznikiem, po czym założył biały t-shirt na nią, okrywając jej piersi oraz strefę intymną. Wręczył jej w ręce czarne bokserki, które samodzielnie włożyła i ponownie wziął ją na ręce, pozwalając wtulić się jej w rozgrzany tors. Uspokoiła się i nie płakała, co niezmiernie go ucieszyło. Jednakże na zewnątrz nie okazywał tego. Zachowywał kamienną twarz.
Ułożywszy ją w łóżku, zdjął ciemne jeans'y, buty oraz czarne skarpetki, nie obarczając się zadaniem ściągnięcia naszyjnika. Położył się tuż obok, okrywając ich rozgrzane ciała chłodną kołdrą.
-Przepraszam, Louie - szepnęła, odwracając się do niego przodem.
Położyła dygoczącą dłoń na jego policzku, po czym zbliżyła się, by złączyć ich usta. Krótki, lecz subtelny pocałunek ukoił zszargane nerwy i pozwolił im obojgu odpłynąć w krainę marzeń, nie zastanawiając się nad fatalnym "jutrem".

niedziela, 19 stycznia 2014

[09] Lots of love.

Przeciągnęła się w miejscu, słysząc jak nieprzyjemnie strzykają jej kości. Powoli otworzyła oczy i dopiero po chwili dotarło do niej, gdzie się znajduje. Obróciła głowę w bok, czując ostry zapach wody kolońskiej. Mocniej wtuliła twarz w poduszkę, jednak obróciła się plecami do ściany. Widok, który dostrzegła spowodował, że szczęka niemal opadła jej do samej ziemi, jak to bywa w kreskówkach, i o mały włos język nie rozwinął się jak czerwony dywan na galach.
Cher leżała na brzegu wąskiego, jednoosobowego łóżka, mocno wciśnięta w tors Harr'ego, który przerzucił rękę przez jej wiotkie ciało, nie pozwalając jej spaść. Oboje mieli przymknięte oczy i wyglądali na strasznie spokojnych. 
Abbie nie chcąc przedłużać leżakowania, podniosła się, powodując, że łóżko niezbyt głośno zaskrzypiało, jednakże spowodowało wzdrygnięcie się szatyna, przez co zacieśnił swój uścisk wokół ciała jej przyjaciółki. Złapała brzegi dużej koszulki, którą dał jej Louis i naciągnęła ją, starając się zakryć pośladki, które okryte były cienkim materiałem białych fig w groszki. 
Wyszła z sypialni, kierując się w stronę łazienki, gdzie zostawiła swoje shorty. Wciągnęła je na swoje biodra, po czym zapięła rozporek oraz zamek. Poszukiwała również biustonosza, który był pod spodenkami, jednak spłonęła rumieńcem, kiedy go nie znalazła. Nie chciała myśleć o tym, że któryś z wytatuowanych mężczyzn, przebywających w tym mieszkaniu, dotykał jej bielizny. 
Z kuchni wydobywały się dźwięku podgrzanego oleju oraz gotowanej wody. Skierowała się w tamtym kierunku, dyskretnie podglądając osobę królującą w pomieszczeniu. 
Zayn stał w bokserkach oraz czarnej koszulce przy kuchence, smażąc aromatyczną jajecznicę. Spuściła wzrok na swoje paznokcie pomalowane krwistoczerwonym lakierem, po czym po cichu starała się zająć miejsce na krześle.
-Cześć, Abbie - powiedział, patrząc przez ramię na swoją towarzyszkę.
-Dzień dobry - nieśmiało odpowiedziała, zakładając pasmo włosów za ucho. 
-Musisz przestać się rumienić. Louis mówił ci o tym, prawda? 
-Wspominał co nie co - spuściła wzrok, wpatrując się w swoje splecione palce. 
-Głodna? - powiedział, wystawiając w jej stronę patelnię z ciepłym posiłkiem.
-Jajecznica według przepisu Malik'a? Stary, nakładaj mi! - powiedział Niall, oblizując swoje wargi, ale dopiero po chwili dostrzegł, że nie są sami - Hej, Abbie.
-Cześć - Znów te cholerne rumieńce. Daj spokój, Abigail. Rób, co Louis kazał.
Zayn nie czekając na żadne sprzeciwy, wyciągnął trzy talerze z szafki nad zlewem, kładąc je na stole razem z deską, na której umiejscowił jeszcze gorącą patelnię. Gestem ręki wskazał, by jako pierwsi sobie nałożyli. Nie zdziwiło go to, że Niall jako pierwszy sięgnął po drewnianą łopatkę, jednak zaskoczył go tym, że wziął do ręki talerz nastolatki, nakładając jej mniej niż połowę talerza. Podziękowała mu uroczym uśmiechem, po czym wzięła do ręki tosta, smarując go masłem. 
-Smacznego - powiedziała, chwytając widelec.
-Wzajemnie - obaj odpowiedzieli, wysyłając sobie porozumiewawcze spojrzenia. 
Posiłek skonsumowali w ciszy, wpatrując się w różne obiekty znajdujące się w kuchni. Abbie miała idealny widok na to, co dzieje się za oknem. Nie potrafiła zjeść do końca całego śniadania, jednakże wmusiła w siebie, nie chcąc robić przykrości Zayn'owi. A on ma uczucia? Abbie! Ty kretynko, oczywiście, że ma! Potrząsnęła głową, chcąc odpędzić od siebie niechciane myśli, więc zajęła się kończeniem posiłku. 
-Gdzie jest Louis? - zapytała, odkładając talerz do zlewu. 
-Musiał załatwić kilka spraw na mieście - odpowiedział Zayn, zabierając się za schowanie resztek jedzenia do lodówki. 
Pokiwała twierdząco głową, po czym dziękując mulatowi za przyrządzenia śniadania, udała się do sypialni, gdzie leżała jej torba z ubraniami. Odpięła plecak, wyjmując świeżą bieliznę wraz z parą jeans'ów i zajrzała do szafki Louis'a, wyciągając koszulkę, którą mogła od niego pożyczyć, za jego zgodą. 
~
-Co ty taka nerwowa? Louis niedługo będzie. Coś się stało, że tak na niego czekasz? - powiedziała Cher, siadając na kanapie obok przyjaciółki, poprawiając swoje czarne short'y oraz koszulkę jaśniejszą o kilka odcieni od spodenek.
-Mieliśmy iść na zakupy - szepnęła, podciągając nogi pod brodę.
-Jeżeli chcesz, mogę ci potowarzyszyć.
Kiwnęła przecząco, mówiąc, że Louis musi jej pomóc w doborze ciuchów. Nie rozumiejąc jej słów, odpowiedziała kilka wyrozumiałych słów, po czym włączyła telewizor, szukając jakiegoś ciekawego filmu. 
Abbie przeczesała dłonią swoja natapirowane włosy, przeglądając się w telefonie. Westchnęła, chowając urządzenie w spodenkach, po czym wróciła do sypialni, układając się wygodnie na trzeszczącym łóżku. Skuliła się w kłębek, przyciągając do siebie kołdrę i okrywając nią swoje zziębnięte ciało. 
Skrzypienie podłogi oznajmiło o czyjejś obecności. Przymknęła powieki, udając, że śpi, lecz kiedy łoże ugięło się pod czyimś ciężarem, a do nozdrzy dotarł znajomy zapach perfum, otworzyła swoje oczy, spoglądając przez ramię na osobę, która zakłóciła jej samotność. 
-Wiedziałem, że nie śpisz - głęboki głos Harr'ego wywołał u niej nieprzyjemny dreszcz. 
-Potrzebujesz czegoś ode mnie? - zapytała, podnosząc się i opierając plecami o zimną ścianę.
-Wiem, że boisz się zmian, Abs, ale... 
-Nie mów na mnie Abs, proszę - zarumieniła się, chowając twarz w dłonie, ponieważ nie mogła uwierzyć, że w tamtym momencie nazwał ją sześciopakiem.
-Sorry, nie chciałem - zaśmiał się, ale kiedy ochłonął zachował kamienną twarz wciąż wpatrując się w jej twarz - Na prawdę tego chcesz? To są totalne zmiany w życiu. Normalny człowiek by ich nie zaakceptował.
-Widocznie jestem nienormalna - uśmiechnęła się, a on odwzajemnił jej gest, obejmując ją przyjacielsko ramieniem.
Przygarnął ją do swojego torsu, zaciskając uścisk. Dziewczyna zszokowana jego zachowaniem oplotła swoje chude ramiona wokół jego ciała, przymykając oczy i próbowała przemyśleć w krótkim czasie kilka spraw. Doszła do wniosku, że koniec ze starymi znajomościami, pomijając Cher, która wciąż była jej przyjaciółką i wciąż była przy niej. 
-Jeżeli chcesz z kimś pogadać, a Cher nie ma, zgłoś się do wujka Harr'ego - oddalił jej ciało od swojego, wyciągając w jej stronę dłoń, oddalając mały palec od reszty - Pinky promise?*
-Pinki promise - zahaczyła ten sam palec o jego, uśmiechając się, po czym zetknęła ich kciuki razem. 
-Masz już o jednego przyjaciela więcej, powinnaś się cieszyć! 
-Aż dwóch! - uniosła ręce do góry, posyłając mu z lekka fałszywy uśmiech.
-Założę się, że Niall z chęcią zostanie trzecim. Ugotujesz dzisiaj kolację i z pewnością ci się oświadczy! - Abbie parsknęła śmiechem, wpatrując się w jego błyszczące, zielone tęczówki.
Nie mieli pojęcia, że przez cały czas byli obserwowani. Louis przyglądał im się, ponieważ drzwi nie zostały domknięte. Nie chciał wchodzić do środka, ponieważ sądził, że może dowie się czegoś ciekawego. Pragnął wiedzieć, czy Abigail ma jakieś wątpliwości, które musiałby rozwiać, jednak żadne takie słowa nie padły. Uśmiechnął się pod nosem, myśląc o tym, jak łatwo jest zmienić człowieka. Pokonywał tę drogę. I nie zamierzał przestać, póki nie dojdzie do mety, póki nie osiągnie celu. Celu, którym było odmienienie Abigail Deakin. 
~
-Wychodzimy! - krzyknął niebieskooki szatyn, ciągnąc za sobą Abbie oraz trzymając w swojej dłoni jej sweter. 
Zatrzasnął drzwi, po czym wciąż nie puszczając jej przedramienia, wsiadł do windy, wciskając przycisk z zerem. Dziewczyna syknęła z bólu, czując palce wbijające się w jej delikatną skórę.
-Lou, to boli - szepnęła, wpatrując się w jego ciemniejące tęczówki.
-Przepraszam - momentalnie podciągnął jej rękę do ust, całując zaczerwienione miejsca.
Abigail nieśmiało się uśmiechnęła, wyciągając wolną dłoń po swoje okrycie, które wciąż znajdowało się w uścisku Tomlinson'a. Kiedy dostrzegł jej zbliżającą się rękę, schował ubranie za plecami, przez co z jej st wydobył się delikatny śmiech. Zagryzła dolną wargę, stając zaraz przed nim, po czym jej kończyny powędrowały tą samą ścieżką co jego. Podniósł rękę wzwyż, przez co zrezygnowana westchnęła, a on uśmiechnął się przebiegle, zniżając swoją twarz na wysokość jej.
-Sweterek za numerek - szepnął prosto w jej usta, a ona analizowała jego wargi, po czym wpiła się w nie z zachłannością. 
Jedna z rąk powędrowała na jego kark, zaś druga na biodro, unosząc lekko koszulkę i masując je delikatnie. On wsadził obie dłonie w tylne kieszenie jej spodni, ówcześnie zawiązując jej ubranie wokół swojego pasa. 
Kiedy Louis'owi znudziło się bycie przyciśniętym do ściany, odepchnął ją, zamieniając ich role. Zarzuciła dłonie na jego ramiona, zjeżdżając w dół i zaciskając na bicepsach. Wtargnął językiem do jej ust, a w tym samym momencie drzwi windy otworzyły się, wpuszczając do środka staruszkę z trzeciego piętra. Prychnęła na ich widok, przez co oderwali się od siebie. Abbie spłonęła rumieńcem, a Louis przyjrzał się jej.
-Nieprzyzwoite dzieciaki.
Parsknęli śmiechem pod nosem, a po kilku sekundach wyszli z widny, a Tomlinson specjalnie objął ciało nastolatki, zjeżdżając dłonią w dół i zaciskając na jej pośladku. Denerwowanie sąsiadów to jedna z wielu rzeczy, które kochał robić. 
-Gdzie jedziemy? - zapytała, zajmując miejsce w czarnym Range Rover'ze. 
-Najpierw centrum - uśmiechnął się, odpaliwszy silnik i spuszczając hamulec ręczny. 
~
Wśród domowników panowała cisza, przerywana jedynie dźwiękami dochodzącymi z telewizora. Niall zajął wygodnie miejsce na fotelu, krzyżując nogi i biorąc popcorn w garść, po czym pakując go do ust. Jego wzrok nie oderwał się ani na chwilę odbiornika. Głośne mlaskanie przeszkadzało jego znajomym, lecz nie śmieli zwrócić mu uwagi, zważając na jego nerwowość tamtego dnia.
Zayn rozłożył się na kanapie, wyciągając nogi na dywanie, krzyżując je w kostkach. Dłonie splótł na swoim brzuchu, trzymając pomiędzy nimi ciemnozieloną butelkę z piwem.
Cher usiadła obok Zayn'a, natomiast Harry zadowolił się drugim fotelem, sięgając po puszkę z alkoholem, która przed kilkoma sekundami znajdowała się na stoliku.
Nastolatka wyciągnęła z telefonu kartę, obracając ją w swoich dłoniach,  po czym złamała ją na pół, rzucając na stolik, a dźwiękiem zwróciła na siebie uwagę wszystkich trzech mężczyzn. Na jej miejsce włożyła nową, przykrywając baterią, po czym uruchomiła urządzenie. Niall zastygł z prażoną kukurydzą w ustach, przez co zaczęła się wysypywać, a wszyscy zaczęli się niepohamowanie śmiać. Blondyn obdarzył ich wzrokiem wyrażającym chęć mordu, po czym wstał, udając się do kuchni i odkładając miskę z hukiem na stół. Wszyscy się wzdrygnęli.
-Nie rozumiem, po co każecie im to robić - westchnął Zayn, obserwując ruchy Cheryl.
-Środki ostrożności. Nikt ich nie namierzy na tę chwilę. Później zakupi się nowe telefony - odparł Styles, pocierając dolną wargę palcem wskazującym.
-Harry, my nie mamy już pieniędzy. Jesteśmy uczennicami, nie pracujemy - westchnęła Campbell, opadając na kanapę.
-Za to nam ich nie brakuje - zaśmiał się, a Malik dołączył do niego po chwili.
Osiemnastolatka westchnęła zrezygnowana, udając się do tymczasowej sypialni. Rzuciła się na łóżko, skulając się w kłębek i wpatrując się w białą ścianę. Denerwował ją ten kolor, jednakże nie była upoważniona do takich rzeczy. Po za tym Harry obiecał jej, że niedługo się wyprowadzą.
-Obiecanki, cacanki - fuknęła, przymykając oczy i wtulając się mocniej w poduszkę.
-Nie powinnaś mówić sama do siebie - usłyszała kpiący, głęboki głos, jednakże odwróciła się w przeciwną stronę - Skarbie...
-Nie jesteśmy razem - powiedziała na jednym tchu, zamykając oczy i zdając sobie sprawę, co powiedziała.
-Cherry, wiesz, że to nie jest takie proste - przeczesał swoje brązowe loki, siadając obok niej.
-Obiecałeś, Hazz, obiecałeś - szepnęła, nie chcąc wypuścić łez.
Wsunął dłoń pod jej plecy, po czym podciągnął w górę, wtulając w swój twardy tors. Masował dłonią jej plecy, opierając brodę na czubku jej głowy. Uprzednio ucałował jej czoło, uśmiechając się nieśmiało.
Ona ścisnęła mocniej jego koszulkę, a potem zaczęła rysować kółka i inne, różnorakie wzory na jego klatce piersiowej. Westchnęła głęboko, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi.
-Nie chcę być twoją zabawką, Harry - szepnęła, oddalając się by spojrzeć w jego oczy.
-Doceniam to, że porzucasz wszystko dla mnie. Jesteś moim oczkiem w głowie, Cherry - ujął jej policzki w swoje dłonie, po czym przyciągnął, całując jej miękkie, smakujące truskawkami, usta.
~
Obładowana torbami wtargnęła do mieszkania wraz ze swoim kochankiem, po czym w ekspresowym tempie zdjęła swoje buty, gnając do sypialni, w której znalazła Cher z głową ułożoną na kolanach Harr'ego, który z kolei opierał się plecami o ścianę i nawijał na palce kosmyki włosów nastolatki.
Para wzdrygnęła się, kiedy do sypialni wtargnęła Abbie, rzucając torby na podłogę, a potem nie zwracając na nic uwagi rzuciła się na łóżko, które zaskrzypiało pod jej ciężarem. Przekleństwo wydobyło się z jej ust, rozbawiając tym dwie osoby siedzące po równoległej stronie. 
-Pokaż, co tam nakupowałaś - wyrwała się Cheryl, klękając przy stosie toreb.
W tym samym momencie pojawił się Louis, rzucając taką samą kupkę toreb i witając się z Harry'm uściśnięciem dłoni. 
-Myślę, że warto uczcić to jakąś imprezką - szatyn potarł swoje dłonie, siadając na ziemi, opierając się o ramę łóżka.
-Abbie! Na prawdę? - wyciągnęła koronkowy komplet bielizny, o czym Tomlinson nie miał pojęcia. 
Deakin szybko wyrwała jej cienkie kawałki materiału, chowając w papierowej torbie, po czym spłonęła rumieńcem. Harry parsknął śmiechem, za co oberwał w udo. Syknął, widząc gromiące spojrzenie Cher i nie odezwał się już ani słowem, masując obolałe miejsce.
-Nie wiedziałem, że kupowałaś takie rzeczy - wymruczał Louis do ucha osiemnastolatki, cmokając ją w policzek. 
Spuściła wzrok, kątem oka obserwując co jej przyjaciółka wyciąga z toreb. Uśmiechnęła się, widząc czarną sukienkę, której nie mogła się oprzeć i pomimo jej długości, postanowiła ją zakupić. 
-A na imprezę pójdziesz w tej prześwitującej, różowej koszuli. Czarne shorty, które wybrałem, będą idealnie pasować - wyszeptał w jej usta, siadając na niej okrakiem i ucałował w sam środek ust, po chwili muskając jej podniebienie własnym językiem.