piątek, 17 stycznia 2014

[08] Lost

-Nakłonię ich do rozmowy z tobą - powiedział, oddalając się od Abbie, by móc wyciągnąć z kieszeni niewielki pęk kluczy oraz karteczkę - Adres masz na papierze. Pojedziesz tam, a ja dojadę pod pretekstem poszukiwań ciebie.
-Uda się? - spojrzała niepewnie, układając głowę na jego twardym brzuchu. 
-Co by się miało nie udać, kotku - zaśmiał się, wywołując niepewny uśmiech na twarzy nastolatki.
Kiedy usłyszeli pukanie do drzwi, Louis zepchnął z siebie dziewczynę, udając się po chichu, by zamknąć je na kluczyk. Schował się w łazience, a Deakin przeczesała swoje włosy i wyglądając tak jak przed kilkudziesięcioma minutami, uchyliła drzwi, spoglądając na spokojną twarz ojca. Jednakże z oczu mogła wyczytać wszystko.
-Co? - warknęła, przymykając drzwi.
-Córciu, co się stało? - powiedział, wtargnąwszy do sypialni.
Tomlinson wykorzystał ten moment i przemknął za przyszłym ojczymem, posyłając uwodzicielskie spojrzenie do Abigail. Ona zarumieniła się i szybko odwróciła, padając na łóżko i przybierając postać wrednej suki. Tak jak ją nauczył.
-Nie chcę z tobą rozmawiać - powiedziała, zamykając się w łazience i napuszczając wodę do wanny, wlewając jednocześnie różany płyn do kąpieli.
Zanim jednak wykonała tę czynność, usłyszała ciche westchnięcie i niezrozumiały szept Dan'a. Wyszedł, nie chcąc pogłębiać napiętej atmosfery. Chciał ją załagodzić podczas wspólnej kolacji. Tak jak zaplanował to sobie Louis.
Rozebrała się do bielizny, sprawdzając dłonią temperaturę wody. Kiedy uznała ją za odpowiednią, zamknęła drzwi od strony korytarza na kluczyk, a kiedy chciała zrobić to samo z tymi od swojej sypialni, przeraziła się, widząc muskularną postawę Lou. Uśmiechnął się do niej, zarzucając na bok brązową grzywkę. W białym podkoszulku oraz ciemnych jeans'ach wyglądał cholernie seksownie. Przynajmniej taka myśl pojawiła się w głowie Abbie.
Po chwili dotarło do niej to, że stoi przed nim półnaga. Zasłoniła swoje ciało ręcznikiem, który leżał na umywalce. Owinęła go dookoła swojego, jak to uważała, niezbyt pokaźnego ciała - nie za duże piersi, słabe wcięcie w talii, niezgrabne nogi. Niska samoocena, której wcale nie mogła podwyższyć. Nawet po komplementach z nocy pełnej namiętności, którą dostarczał jej Louie. 
-Pozwól, że dołączę - charakterystyczne kliknięcie zamka oznaczało, że wejście ani wyjście nie będzie szybkie.
-To na pewno dobry pomysł? - szepnęła, oddalając się od jego ciała, buchającego seksapilem. 
-Jak najbardziej, skarbie - chwycił rąbek ręcznika, ciągnąc go, przez co odsłonił ciało swojej... kim właściwie ona dla niego była?
Złożył kilka mokrych pocałunków na linii szczęki, obojczyku i przede wszystkim samej szyi. Odkrył czuły punkt nastolatki, jakim było miejsce za uchem, po czym przeciągnął koszulkę przez głowę, wrzucając ją przez przypadek do kosza z praniem. Mruczała za każdym razem, gdy nawet lekko musnął wargami fragment skóry.
Dwoma palcami odpiął zapięcie stanika, po czym zsunął bieliznę z ciała Abbie. Zawstydzona zakryła swoje małe piersi, a on westchnął, odpinając pasek i zsuwając jeans'y z bioder. Powiesił je na drzwiach, po czym ściągnął swoje bokserki, wchodząc do wanny pełnej wody. Oparł się o chłodną powierzchnię, po czym gestem ręki zaprosił ją do dołączenia do niego.
Niepewnie zdjęła figi i szybko wskoczyła do wanny, siadając naprzeciw niego. Ręką zagarnęła pianę, zakrywając swoje ciało, po czym spięła włosy w koka na czubku głowy.
-Uprawialiśmy seks, a ty nadal się mnie wstydzisz - powiedział śmiało, a ona uciszyła go, przykładając palec do swoich ust.
-Ściany mają uszy - zagryzła wargę, spuszczając wzrok.
Przebiegle się uśmiechnęła, po czym ochlapała wodą Louis'a, powodując, że chłopak przymknął oczy i zacisnął usta w wąską linię. Ona zaśmiała się, a on przetarł ręką powieki, próbując zignorować lekkie szczypanie. Kiedy spojrzał na jej anielską twarz, lekka złość, która zebrała się w nim przez te kilka sekund, momentalnie wyparowała, a jego usta również wykrzywiły się w niemałym uśmiechu.
Jego szorstkie dłonie chwyciły jedną stopę Abigail, ściskając ją i subtelnie masując, przez co przymknęła swoje oczy, rozkoszując się czynnościami, które wykonywał Louis.
-Jutro pojedziemy na zakupy.
-Dlaczego? - odsłoniła swoje źrenice, wpatrując się w ciemniejące oczy mężczyzny.
-Potrzebujemy wymienić ci garderobę. Nie pamiętasz? - uniósł jej nogę, całując każdy palec z osobna, po czym przesuwał się wzwyż, jednocześnie przybliżając się do Abbie.
-Pamiętaa... - jęk wydobył się z jej ust, kiedy w jej wnętrzu znalazł się, pokaźniej wielkości, penis Tomlinson'a.
~
Ubrana w przetarte jeans'y oraz bluzę z kapturem zeszła na pater, związując wilgotne włosy w kucyka. Usiadła na kanapie, wciągając na lekko zziębnięte stopy czarne skarpetki, po czym wsłuchała się w szmery dochodzące zza kuchennych drzwi.
-To przez twojego syna! - warknął Dan, przez co ciało Abigail ogarnął dreszcz.
-Nie znasz go, więc nie oceniaj - talerze zostały wciągnięte z szafki i zapewne schludnie ułożone na stole.
-Wcześniej taka nie była!
-Dan, daj spokój. Masz pretensje do niej, bo nie chce iść ze mną po sukienkę? Poproszę sąsiadkę.
Mężczyzna westchnął, po czym cmoknął narzeczoną w czoło, rozstawiając sztućce. Abbie cofnęła się kilka kroków, wychodząc na taras i zasuwając za sobą drzwi. Założyła kaptur na głowę, a chłodny wiatr owiał jej ciało, przez co wzdrygnęła się, siadając na drewnianej huśtawce. Sięgnęła po koc i okryła się nim, podkurczając nogi i opierając brodę na kolanach.
-Kocham go - nieświadomie szepnęła, jednak po upływie kilku chwil dotarły do niej te słowa.
Samotna łza spłynęła wzdłuż jej policzka, tworząc własną ścieżkę, a kończąc ją na kolanie okrytym materiałem spodni. Westchnęła, zastanawiając się, czy dla jednego mężczyzny potrafi zmienić całe swoje życie. Nigdy nie przypuszczała, że w ciągu kilku tygodni wszystko obróci się o sto osiemdziesiąt stopni.
Wyciągnęła z ciasnej kieszeni komórkę, mocniej naciągając na głowę kaptur i pociągając nosem. Przejechała palcem po ekranie, a on rozświetlił się, ukazując na wyświetlaczu dwie uśmiechnięte nastolatki podczas wspólnych wakacji. Uśmiechnęła się na wspomnienie z mile spędzonego czasu z Cher. Nie chciała jej opuszczać, była jak siostra, której nigdy nie miała.
-Zaraz będzie kolacja - usłyszała głos Jay, więc podniosła głowę na drzwi tarasowe.
-Już idę - przetarła nos rękawem, po czym ukryła komórkę w spodniach.
Przebiegła krótki dystans, a oddzielając się od świata zewnętrznego, poczuła ciepło ogarniające jej policzki oraz stopy. Z czasem miłe uczucie rozlało się po pozostałych częściach ciała, przyjemnie je ogrzewając.
Niechlujnie złożony koc rzuciła na kanapę, po czym zdjęła ze swojej głowy ciemny kaptur. Usiadła na jednym z wolnych miejsc w kuchni, momentalnie nakładając na swój talerz jajecznicę oraz jednego tosta. Wzięła widelec, a przed jej nosem pojawiła się ciepła herbata. W jej oczy rzuciła się wytatuowana ręka, przez co niewidocznie się uśmiechnęła, chcąc ukryć delikatne rumieńce.
Wszyscy pogrążeni byli w nieprzyjemnej ciszy. No może jednak poza Louis'em i Abbie. Nastolatka śmiała się w myślach, chcąc jak najszybciej uciec z miejsca. Nie mogła się doczekać, kiedy plan Tomlinson'a zacznie się wdrążać w ich nowe życie.
Dan zaczął zbierać naczynia po posiłku, a Abbie stanęła przy zlewie, chcąc pomóc w zmywaniu Jay. Kobieta uśmiechnęła się do niej, podając jej naczynia do wypłukania i odłożenia na suszarkę. Louis w tym momencie dopił swoją kawę, po czym mrugnął do Abigail, wzdychając.
-Dlaczego nie rozmawiacie? Sądzę, że macie sobie coś do wyjaśnienia - powiedział, oddając kubek do umycia.
-Zamknij się, gówniarzu! - krzyknął Deakin, po czym szklanka wypadła mu z rąk.
-Chcę tylko pomóc - uniósł ręce w geście obronnym, parskając pod nosem śmiechem.
-Abbie, idź do swojego pokoju - powiedział władczo ojciec, spoglądając na nią wzrokiem pełnym gniewu.
-Jestem już duża i umiem dać sobie radę - powiedziała, pluskając wodą.
-Abigail, natychmiast! - wskazał ręką na drzwi, unosząc ton swojego głosu.
-Dan, uspokój się - powiedziała Jay, wytarłszy ręce w ścierkę i pocierając jego ramię.
-Wal się - powiedziała, zakładając szybko trampki, jednak wbiegła na piętro, pakując do uszykowanej torby wszystkie książki oraz kilka ubrań.
Do plecaka wrzuciła kosmetyczkę oraz kilka koszulek, parę spodni i bluzę. Wyjęła z ramki zdjęcie, po czym włożyła je do plecaka. Wyrzuciła cięższą torbę przez okno, powodując donośny huk. Zbiegła z plecakiem na ramieniu. Niezauważona wyszła z domu, po czym sięgnęła torbę, która leżała w ogródku. Szybkim krokiem odeszła kilka przecznic dalej, gdzie czekała na nią zamówiona przez Louis'a taksówka. Podała kierowcy adres, po czym w spokoju odczekała kilkadziesiąt minut, znajdując się pod wieżowcem. Zapłaciła odpowiednią sumę i samodzielnie opuściła pojazd, zabierając swoje bagaże.
Winda zawiozła ją na ósme piętro, gdzie odszukała mieszkania z numerem trzysta dwa, widniejącym na drewnianych drzwiach. Klucze wyciągnęła z kieszeni bluzy, wsadzając go w zamek, po czym weszła do środka. Do jej nozdrzy momentalnie dotarł zapach tytoniu. Odruchowo machnęła ręką przed nosem, chcąc odgonić od siebie szarawy dym. Weszła wgłąb, lecz widząc swoją przyjaciółką otoczoną trzema mężczyznami, przeraziła się i upuściła ciężką torbę, zwracając na siebie uwagę.
-Abbie? - powiedziała Cher, wpatrując się zszokowana w przyjaciółkę - Abbie!
Wstała z miękkiego fotela, rzucając się na blondynkę i zamykając ją w szczelnym uścisku. Wciąż oszołomiona nastolatka objęła ją swoimi chudymi ramionami, zaciągając się słodkawym zapachem jej perfum, jednakże odczuwając nutkę alkoholu oraz papierosów.
-Możemy wiedzieć, co tutaj robisz? - powiedział rozweselony blondyn, przeczesując swoje farbowane włosy dłonią pokrytą niewielką ilością tatuaży.
-Louis kazał mi tutaj przyjechać. Przysięgam, że nie wiedziałam,że tutaj będziecie - zaczęła się nerwowo trząść, jednakże podszedł do niej mulat, obejmując ramieniem.
-Dla takiej ślicznotki zawsze znajdzie się miejsce - puścił jej oczko, pomagając ściągnąć płaszcz i powiesił go w szafie na korytarzu.
-Jak my się tu pomieścimy? - zagadnął Harry, który rozłożył się na kanapie, wykorzystując brak obecności Niall'a.
-Są dwie sypialnie i salon. W każdej są po dwa pojedyncze łóżka. Ja z Zayn'em zajmiemy jedną sypialnię, reszta to waszej dyspozycji - powiedział Horan, wracając z kuchni z butelką piwa w dłoni - Później kupi się coś większego.  Może jakiś penthouse?
-Za dużo piwa, Horan, za dużo - zaśmiał się Harry, obejmując ramieniem Cher i wpijając się w jej wargi.
-Możemy później pogadać? - zapytała swoją przyjaciółkę, a ona wyjęczała coś w odpowiedzi, przez co blondynka jej nie zrozumiała i zrezygnowana udała się na niewielki balkon, zamykając za sobą drzwi i oddychając świeżym powietrzem.
Przymknęła oczy, opierając głowę o ścianę. Starała się unormować swój oddech, po czym wyciągnęła komórkę, wybierając numer Louis'a i wysyłając mu szybką wiadomość tekstową.

Jestem już na miejscu. Nie powiedziałeś, że będą tu twoi znajomi i CHER.

Mieli być w klubie. Co robi tam Cher, do cholery?!

Chyba się zdenerwował, pomyślała w tym samym momencie, co rozbrzmiał dźwięk, sygnalizujący przychodzące połączenie. Niepewnie zerknęła na wyświetlacz, przestając oddychać. Tata. 
-Nie odbierzesz? - powiedział Zayn, siadając naprzeciw niej i zaciągając cię nikotyną. 
-Nie - powiedziała, wciskając czerwony przycisk, zaraz po tym wyjmując kartę sim ze środka. 
-Niegrzeczna z ciebie dziewczynka - zaśmiał się, wypuszczając dym z ust - Louis też dzisiaj tu przyjedzie?
-Mówił, że... - trzask drzwi oznajmił im, że ktoś wtargnął do środka.
-Gdzie jest Abigail?! - krzyknął, a dziewczyna lekko przestraszona wychyliła się, czując gromiący wzrok Louis'a na sobie. Zayn również przełknął głośno ślinę, wiedząc, że Tomlinson'owi chodzi o jego osobę. Zaczął się zbliżać do drzwi balkonowych, przez co Abbie podniosła się, odruchowo osłaniając ciało siedzącego na ziemi mulata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz